Karma Pakszi

II Karmapa Karma Pakszi (1204 – 1283) urodził się w 1204 roku we wschodnim Tybecie, w prowincji Czile Tsakto. Uchodził za cudowne dziecko, ponieważ w wieku sześciu lat nauczył się czytać i pisać mimo, że nikt mu w tym nie pomagał. Gdy miał lat dziesięć wprawiał ludzi w zdumienie swą fotograficzną pamięcią tekstów. Nadano mu przydomek „Święty Wielkich Darów”.

Wcześnie opuścił swój dom i wyruszył po nauki Buddy do Tybetu Centralnego. W drodze spotkał Pomdragpę Sonam Dordże (Mistrza który dzierzył przekaz linii Kagyu otrzymany od Drogon Reczena – ucznia 1 Karmapy). Lama ów miał wizję, w której Dysum Czienpa, pierwszy Karmapa, powiedział mu, iż spotkany chłopiec zostanie kolejnym dzierżawcą linii przekazu. Dlatego namówił młodego Karmapę aby z nim pozostał i przyjął przekaz szkoły Kagyu.

Później Karma Pakszi zatrzymał się na jakiś czas u Gyalwa Pondopa. Podczas recytacji linii Lamów Kagyu doznał nagłego zrozumienia i rozpoznał w sobie inkarnację Karmapy. W wieku jedenastu lat został wyświęcony na mnicha w Pondo Gompa i otrzymał wyjaśnienia do Mahamudry (Wielkiej Pieczęci) i pieśni Sarahy. Stał się słynnym Sidhą władającym niezwykłymi mocami i posiadającym głębokie urzeczywistnienie.

Karma Pakszi żył w czasie, gdy w Azji panowali Mongołowie. Z biegiem czasu z powodu swych mocy Karma Pakszi stał się znany w całym Tybecie, Chinach i Mongolii. W 1255 r. rosnąca sława Karma Pakszi, podówczas pięćdziesięcioletniego sprawiła, że Mongolski Kublai Chan posłał po niego do klasztoru Tsurphu. Na dworze Chana Karma Pakszi dokonał wielu cudów i pokonał wszystkich swoich przeciwników. Nie przyjął jednak zaproszenia Kublai Chana do pozostania na stałe na dworze i wkrótce opuścił go, udając się w podróż na północ. Ludzie z okolicznych krajów przebywali ogromne odległości, aby się znim spotkać.

Gdy w 1256 r. chciał powrócić do Tybetu, został wezwany przez najwyższego chana, Mongka, starszego brata Kublai, który nakazał złożyć sobie wizytę w jego pałacu niedaleko Karakorum. Chan przyjął Karma Pakszi jako swego osobistego nauczyciela. W ten sposób Kagyu była faktycznie pierwszą szkołą tybetańską, która posiadała wpływ na rządzącego Chana (co dało koniec wielu okrutnym zwyczajom Mongołów). Podczas pobytu na dworze Mongki, Karma Pakszi pokonał w toku dysputy wszystkich swoich przeciwników, tak że Chan wydał faworyzujący Buddyzm edykt. Chan Mongka zmarł w 1260 r. i pomiędzy wnukami Dżyngis Chana rozgorzała walka o władzę.

W 1261 r. Kublai pokonał swego brata Arik Bokę, który uważał się za bardziej legalnego spadkobiercę i objął władzę jako najwyższy Chan (również jako cesarz północnych Chin). Z powodu swojej wcześniejszej odmowy pozostania na dworze, Karma Pakszi już u Kublaia pozostawał w niełasce, a teraz został posądzony o sojusz z Arik Boką i musiał doświadczyć okresu prześladowań, które skończyły się wygnaniem go do K’u Chu, niezdrowego miejsca na wybrzeżu. Niektórych jego uczniów zamordowano. Podczas tego okresu mimo tortur nie odniósł żadnego szwanku; nie można go też było spalić, otruć, powiesić czy utopić.

Dzięki swym duchowym i magicznym mocom, Karma Pakszi odzyskał łaskę Kublai Chana i został uwolniony z zesłania. Skruszony Kublai Chan został jego uczniem, a gdy około 1264 roku Karma Pakszi opuszczał Mongolię, obdarzył go wieloma kosztownymi darami. Mówi się, że nie mając żadnych fizycznych środków na przewiezienie tych darów do Tybetu, Karmapa wrzucił je do źródła w pobliżu Pekinu i spowodował, że pojawiły się w sadzawce koło jego klasztoru Tsurphu. Puźniej ze srebra i złota sprezentowanego przez Chana, Karma Pakszi kazał odlać najwiekszy posąg Buddy w Tybecie.

Nie śpiesząc się, Karmapa wyruszył w drogę powrotną do Tsurphu, zatrzymując się w wielu miejscach, aby przekazywać nauki Buddy. Ta podróż zabrała mu osiem lat. Po swoim powrocie żył i nauczał jeszcze przez dziesięć lat. Miał uczniów w Tybecie, a także w Chinach i Mongolii. Sposród jego najlepszych uczniów następnym dzierzawcą linii został Druptop Urdzienpa. Mając osiemdziesiąt lat Karma Pakszi zachorował i chociaż jego uczniowie błagali go żeby z nimi pozostał, odrzekł im, że czas jego śmierci już nadszedł.